List otwarty osób z doświadczeniem choroby psychicznej. „Świr”, „czubek”, „wariat”, to nie MY. Tak jak inni kochamy, pracujemy, mamy zainteresowania i troszczymy się o innych. Chcemy o tym mówić, szczególnie teraz, w Światowym Dniu Zdrowia Psychicznego.

Nie zgadzamy się na to, w jaki sposób często jesteśmy przedstawiani w mediach, przez co wzmacniane są stereotypy na temat osób z problemami. Nie zgadzamy się, aby o chorobie psychicznej mówiono tylko w kontekście tragedii i sensacji. Ze smutkiem obserwujemy, że w mediach reprezentujących różne poglądy i strony polityczne, ludzie chorzy psychicznie są przedstawiani na ogół jako jednostki niebezpieczne, niedostosowane społecznie, będące po prostu zagrożeniem dla reszty społeczeństwa.

My tacy nie jesteśmy, nie trzeba się nas bać. Nie jesteśmy jedynie odbiorcami pomocy, potrafimy dużo dać z siebie. Jak wiele osób mamy pasje, talenty i marzenia. Wielu z nas maluje, fotografuje, pisze wiersze i artykuły do tworzonych przez nas gazet. Jak każdy chodzimy na zakupy, dbamy o nasze domy i bliskich, nawiązujemy przyjaźnie i opiekujemy się zwierzętami.

MIT: schizofrenia = szpital

Spotykamy się z poglądem, że miejsce chorego psychicznie jest tylko w szpitalu psychiatrycznym. Nie zgadzamy się z tym. Owszem, bywamy w szpitalach w okresach pogorszenia choroby, to jednak trwa krótko, tj. od 3 do 6 tygodni. Takie „przerwy w życiu” zdarzają nam się raz na: 7 lat (Ula), 10 lat (Gosia), 5 lat (Jola), 3 lata (Kuba), 20 lat (Karol). Poza tymi przerwami żyjemy tak jak Wy, pośród Was. Jesteśmy zdolni do samodzielnego życia.

Ula, 53 lata. Choruję od 1989 r. Przez 24 lata pracowałam w biurze jako sekretarka. Przez pierwsze 10 lat trwania choroby pracowałam zawodowo. Nauczyłam się obsługi komputera, zaczęłam pisać artykuły, jestem sekretarzem gazetki Środowiskowego Domu Samopomocy*. Jestem lubiana przez innych ludzi, jestem uczynna, lubię bezinteresownie pomagać. Jadąc do domu na wieś, gdzie mieszkam od urodzenia, czuję się spełniona.

Karolina, 30 lat. Od 15 lat korzystam z pomocy specjalistów, ponieważ mam problemy emocjonalne. Choroba przysparza mi cierpienia, ale jest niewidoczna. Nikomu nie zagrażam, mam łagodny charakter, nigdy na nikogo nie podniosłam ręki, ja nawet nie podnoszę głosu.

Kuba, 29 lat. Jestem jeszcze młodym człowiekiem, ale choruję na schizofrenię już od wielu lat. Lubię mojego psa i spacery z nim. Nie wyobrażam sobie zrobić celowo krzywdy drugiemu człowiekowi. Tak samo jest z moimi przyjaciółmi chorującymi psychicznie.

Karol, lat 50. Pomagam innym w drobnych pracach w domu. Piszę wiersze, czytam książki o majsterkowaniu, maluję obrazy, lubię jeździć na wycieczki krajoznawcze. Byłem współzałożycielem i prezesem stowarzyszenia „Pomóc sobie i innym”, zrzeszającego osoby po kryzysach psychicznych.

Małgosia. Mam 64 lata, jestem na emeryturze. Choruję od 19. roku życia na schizofrenię. W tym czasie ukończyłam studia socjologiczne, samotnie wychowałam córkę i pracowałam zawodowo. Mam na swoim koncie kilkanaście publikacji w czasopismach naukowych i popularnonaukowych. Obecnie konsumuję owoce swojej pracy.

Marcin, lat 40. Mam osobowość anankastyczną. W okresie szkoły średniej rozpoczęły się natręctwa, w czasie jej trwania trzykrotnie byłem hospitalizowany w Klinice Dzieci i Młodzieży IPiN, potem ta liczba wzrosła do 10. Ukończyłem także szkołę muzyczną I stopnia w klasie skrzypiec. Rozpocząłem studia na Politechnice Warszawskiej na wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa. Od 14 lat korzystam z ośrodka wsparcia, ostatnio ze ŚDS. Piszę artykuły do tutejszego kwartalnika „Alternatywa”.

Jola, 58 lat, ale nikt mi tyle nie daje. Od 25. roku życia choruję na schizofrenię paranoidalną. Przepracowałam 20 lat w zakładzie pracy chronionej. Obecnie uczęszczam na zajęcia do ŚDS, gdzie jestem redaktorem naczelnym „Skrzydlatej Gazety”. Przygotowuję strony tytułowe oraz piszę artykuły, posługuję się w tej pracy komputerem. Od 20 lat koresponduję w języku rosyjskim ze znajomą rodziną z Pskowa.

Najistotniejsze jest dla nas, żeby ludzie nas zaakceptowali, zrozumieli, uszanowali. Pragniemy budować szczere, otwarte relacje. Przecież potrafimy. Tylko dajcie nam szansę. Zamiast odrzucać od razu – spróbujcie nas poznać.

Wszyscy ludzie potrzebują tego samego. Tak jak Wy pragniemy kochać i czuć, że jesteśmy kochani. Miłość nie powinna dzielić ludzi na zdrowych i chorych.

Marzą nam się drobne sukcesy i wielkie osiągnięcia. Chcemy żyć szczęśliwie i spokojnie. Nasze pragnienia i cele w życiu nie różnią się od Waszych. Różni nas tylko to, że zdarza się, że potrzebujemy trochę więcej czasu, by po nie sięgnąć.

Jesteśmy chorzy, ale nie jesteśmy tylko chorobą. Chcemy być równie ważni jak inni – być pełnoprawnymi członkami społeczeństwa. Jesteśmy sąsiadami, córkami, matkami, żonami, braćmi, wyborcami, pracownikami. Nie odbierajcie nam prawa do tego.

 

Autorzy listu: Marcin Kleśta z ŚDS „Słoneczny Dom” oraz Jolanta Radomska, Jakub Cieślak, Karol, Urszula, Małgorzata, Karolina

 

* Środowiskowy Dom Samopomocy (ŚDS typ A) – ośrodek wsparcia dla osób z doświadczeniem choroby psychicznej

List powstał w ramach kampanii informacyjno-edukacyjnej Ochoczo Razem 2013, której głównym celem jest dialog na temat zdrowia psychicznego.